Przełom w USA: Ustawa CLARITY trafia pod głosowanie Senatu. Cyfrowa rewolucja o krok od podpisu prezydenta
Senator Tim Scott oficjalnie zapowiedział, że już w przyszłym tygodniu Senat Stanów Zjednoczonych podda pod głosowanie ustawę CLARITY (Financial Innovation and Technology for the 21st Century Act). To najważniejszy dokument legislacyjny w historii amerykańskiego rynku kryptowalut, który ma raz na zawsze zakończyć erę niepewności regulacyjnej i „rządzenia poprzez egzekucję” (regulation by enforcement).
Ustawa przeszła już długą drogę, zyskując aprobatę Izby Reprezentantów w lipcu 2025 roku. Jeśli Senat przyjmie ją bez poprawek, trafi ona bezpośrednio na biurko prezydenta Donalda Trumpa.
Co zmienia ustawa CLARITY?
- Jasny podział kompetencji: Dokument precyzyjnie określa, które aktywa cyfrowe podlegają pod SEC (jako papiery wartościowe), a które pod CFTC (jako towary/commodities).
- Demokratyzacja gospodarki: Senator Scott podkreśla, że ustawa ma na celu zwiększenie dostępności usług finansowych i uczynienie ich tańszymi dla przeciętnego Amerykanina poprzez wykorzystanie technologii blockchain.
- Legalizacja innowacji: Firmy krypto otrzymają jasną ścieżkę rejestracji i operowania w USA, co ma zatrzymać odpływ kapitału i talentów za granicę.
Kość niezgody: Ostatnie żądania Demokratów
Mimo optymizmu, wciąż trwają negocjacje nad ostatecznym kształtem tekstu. Głównym punktem spornym jest sektor DeFi (Zdecentralizowane Finanse). Demokraci domagają się:
- Sankcje w kodzie: Nałożenia na interfejsy DeFi (front-endy) obowiązku technicznego blokowania adresów objętych sankcjami.
- Większa władza OFAC: Rozszerzenia uprawnień Office of Foreign Assets Control do interweniowania w przypadku podejrzeń o nielegalne operacje finansowe na blockchainie.
Dlaczego to jest ważne?
Przyjęcie CLARITY bez poprawek oznaczałoby natychmiastowe wejście w życie przepisów po podpisie prezydenta, co prawdopodobnie wywołałoby potężny impuls wzrostowy na rynkach instytucjonalnych. Każda poprawka Senatu oznacza jednak konieczność powrotu ustawy do Izby Reprezentantów, co mogłoby opóźnić proces o kolejne miesiące.



